Ścieżka ekologiczna, nowatorska renowacja i nowoczesna farma odnawialnych źródeł energii – takimi wizjami jeszcze kilka lat temu, przed wyborami samorządowymi, mamiły nas władze spółki komunalnej. Dziś sprawdzamy, co z tych obietnic zostało. Rzeczywistość na składowisku w Stradzewie diametralnie różni się od zapowiedzi z gazet. Zapraszamy na materiał śledczy.
Czas obietnic i gorących sporów. O co chodziło w sprawie?
Aby zrozumieć, w którym miejscu jesteśmy dzisiaj, musimy cofnąć się o parę lat – do okresu poprzedzającego wybory samorządowe. To właśnie wtedy w lokalnej prasie ukazał się entuzjastyczny artykuł zapowiadający wielkie zmiany w Stradzewie. Prezes MPGK, Łukasz Młynarczyk, zapewniał wówczas, że składowisko jest zamknięte, a proces jego biologicznej i technicznej rekultywacji doprowadzi do powstania farmy fotowoltaicznej oraz ścieżki edukacyjnej.
Niedługo potem do naszej redakcji trafił pierwszy materiał wideo (udostępniony przez osobę trzecią), który obnażał kulisy tego procesu. Na nagraniu oraz w towarzyszących mu doniesieniach mieszkańców pojawiły się bardzo poważne zarzuty:
Zwożenie na teren wysypiska niesortowanych odpadów, plastiku, a nawet chemii i odpadów medycznych pod pretekstem rekultywacji.
Podejrzenia o przekraczanie dopuszczalnych rzędnych wysokościowych bryły składowiska.
Pytania o nieformalny wywóz odpadów i udział zewnętrznych podmiotów.
Wówczas MPGK kategorycznie odpierało te zarzuty. Prezes spółki straszył autorów nagrań konsekwencjami prawnymi, twierdząc, że działania na składowisku to ratunek przed „bombą ekologiczną”, a wszelkie prace idą zgodnie z planem, by w I kwartale 2026 roku sfinalizować zamknięcie obiektu.
Poniżej możecie obejrzeć PIERWSZY FILM – materiał archiwalny przekazany redakcji, pokazujący jak sprawa wyglądała na samym początku tego konfliktu:
Dzisiejszy stan składowiska: Porzucone obietnice i dziury w płocie
Od tamtych wydarzeń i wyborczych deklaracji minęło sporo czasu. Terminy minęły, a my postanowiliśmy sprawdzić na miejscu, jak w praktyce wygląda ten "modelowy" proces rekultywacji i czy na terenie byłego wysypiska rzeczywiście powstaje zapowiadana farma OZE.
Efekty naszej wizyty terenowej możecie zobaczyć na DRUGIM FILMIE (poniżej). Niestety, rzeczywistość nie pozostawia złudzeń:
Brak prac i brak inwestycji OZE: Na miejscu nie widać najmniejszych śladów budowy farmy fotowoltaicznej ani infrastruktury pod ścieżkę ekologiczną. Brak ciężkiego sprzętu i jakichkolwiek prac związanych z deklarowanym drugim etapem rekultywacji.
Widoczne zaniedbania: Teren sprawia wrażenie porzuconego i niedokończonego. Opadająca ziemia odsłania niewłaściwie zabezpieczone warstwy odpadów, a wszędzie walają się śmieci.
Brak nadzoru i zabezpieczeń: Ogrodzenie obiektu jest dziurawe i niszczeje, co oznacza, że wstęp na teren teoretycznie zamkniętego składowiska nie jest w żaden sposób zabezpieczony.
Zobaczcie nasz najnowszy materiał – DRUGI FILM pokazujący aktualny, rzeczywisty stan wysypiska pod Stradzewem:
Pytania bez odpowiedzi
Porównanie archiwalnych zapowiedzi z dzisiejszym obrazem z drugiego filmu rodzi pytania, na które mieszkańcy gminy zasługują poznać odpowiedzi:
Co stało się z obietnicami budowy farmy odnawialnych źródeł energii i ścieżki edukacyjnej?
Czy proces rekultywacji został formalnie odebrany i zjakim skutkiem, skoro stan terenu wskazuje na rażące zaniedbania?
Kto poniesie odpowiedzialność za obecny stan składowiska i brak należytego zabezpieczenia terenu?
Do tematu będziemy wracać. Będziemy również kierować oficjalne zapytania do Urzędu Miejskiego oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Co sądzicie o aktualnym stanie wysypiska na drugim filmie? Czy Waszym zdaniem temat został porzucony po wyborach? Czekamy na Wasze komentarze pod artykułem!
#Choszczno #Stradzewo #MPGK #Rekultywacja #OZE #ŚledztwoObywatelskie #LokalneSprawy #Składowisko

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentować może każdy ID pozostaje tylko dla wiedzy Google Co.