RADIO BLOG CHOSZCZNO FORUM TV

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

piątek, 31 lipca 2026

Przypadkowe spotkanie nad jeziorem. Rozmowa, która została ze mną na długo


Niektóre rozmowy trwają kilka minut i szybko o nich zapominamy. Są jednak takie, które zaczynają się zupełnym przypadkiem, a kończą po kilku godzinach, pozostawiając w głowie mnóstwo przemyśleń. Tak właśnie było tym razem.

Spotkałem człowieka, który od lat samotnie przemierza Polskę. Nie szuka luksusowych hoteli ani zorganizowanych wycieczek. Woli zapakować rower do samochodu, zatrzymać się nad jeziorem, przejechać kilkadziesiąt kilometrów leśnymi trasami i przespać się we własnym aucie.

Podróż jako sposób na życie

Opowiadał o Kaszubach, Drawskim Parku, małych miejscowościach, o jeziorach ukrytych w lasach i miejscach, których próżno szukać w przewodnikach turystycznych. Twierdził, że najpiękniejsze wspomnienia rodzą się tam, gdzie nie ma tłumów.

Dla niego samochód nie jest tylko środkiem transportu. To mobilna baza wypadowa, sypialnia i początek kolejnych przygód. Wystarczy zaparkować nad wodą, wyjąć rower i ruszyć przed siebie.

Ludzie, miejsca i małe gesty

W trakcie rozmowy często podkreślał, że w podróżach najbardziej ceni sobie prostotę oraz ludzi, których spotyka po drodze.

Opowiadał również o swoich doświadczeniach z Choszczna i okolic. Co ciekawe, był tutaj już po raz drugi i ponownie bardzo pozytywnie ocenił to miejsce. Mówił, że ma ono swój spokojny, autentyczny klimat, który wyróżnia je na tle wielu bardziej znanych turystycznych lokalizacji.

Wspomniał też o pubie Hawana, który odwiedził podczas pobytu. Poznał tam właściciela i – jak sam podkreślał – zrobił on na nim bardzo dobre wrażenie. Mówił o nim jako o osobie niezwykle życzliwej i otwartej, dzięki której to miejsce ma wyjątkową atmosferę.

Z kolei w kontekście „Awokado” i lokalnych spotkań wspominał, że poznał tam miłych ludzi, którzy bez problemu pozwolili mu schować rower. Dla niego takie drobne gesty mają ogromne znaczenie – pokazują, że wciąż można liczyć na życzliwość i zaufanie obcych osób.

Choszczno ma potencjał

Rozmówca uważa, że region ma ogromny potencjał turystyczny. Jeziora, lasy, ścieżki rowerowe i cisza mogą przyciągać ludzi z całej Polski. Zwrócił jednak uwagę, że wciąż brakuje odpowiedniej infrastruktury i promocji.

To ciekawe spojrzenie kogoś, kto odwiedził dziesiątki podobnych miejsc i potrafi je porównać.

Czasem warto po prostu usiąść i porozmawiać

W świecie, w którym większość kontaktów ogranicza się do krótkich wiadomości i mediów społecznościowych, zwykła rozmowa twarzą w twarz ma ogromną wartość.

Nigdy nie wiadomo, kogo spotkamy na swojej drodze i jaką historię usłyszymy.

Być może właśnie takie przypadkowe spotkania są najlepszym dowodem na to, że ludzie nadal potrafią słuchać, dzielić się doświadczeniami i inspirować nawzajem.

Bo czasem wystarczy jedno jezioro, ławka i trochę czasu, aby poznać historię, której nie przeczyta się w żadnej książce.


czwartek, 30 lipca 2026

Co słychać na pomoście? Smar, prokuratura i kulisy lokalnych spraw

Cześć wszystkim! dzisiaj wracam do Was z relacją prosto z brzegów naszego jeziora. Ostatnio miałem okazję przysłuchać się dyskusji, jaka toczyła się przy naprawie silnika jednej z łodzi ratowniczych. Choć z zewnątrz wyglądało to po prostu jak męskie grzebanie w kablach i stacyjce, w tle padło mnóstwo ciekawych zdań na temat tego, jak naprawdę funkcjonuje nasza lokalna rzeczywistość.

​Wszystko zaczęło się od prozaicznej usterki: łódź zgasła, silnik kręci, ale za nic nie chce zaskoczyć. Zmęczenie materiału, dawne zamoczenie, zaśniedziałe blaszki – standard przy intensywnym użytkowaniu na wodzie. I jak to zwykle bywa przy takich okazjach, rozmowa szybko zeszła z tematów stricte technicznych na to, czym żyje miasto.

​Skuteczność przed wyborami i dawne spory

​Najciekawszy był wątek podejścia ludzi do lokalnych działań i nadchodzących wyborów. Wśród szumu fal i stukania narzędzi padły mocne słowa o tym, że w publicznej działalności liczy się przede wszystkim twarda skóra i realny efekt, a nie emocjonalne podchodzenie do każdego sporu.

​„Ludzie czasami zbyt serio podchodzą do rzeczy. Nie mają dystansu. Z nimi efekt się liczy. Masz być skuteczny.”

​Przewinął się też temat dawnych spięć z lokalnymi działaczami (w tym słynna sprawa z „Młynkiem”), zapowiedziami zgłoszeń do prokuratury i późniejszym wycofywaniem się z oskarżeń. Jak to podsumowano na pomoście: raz na wozie, raz pod wozem, ale porządek w dokumentach i jasne procedury to podstawa, by nikt nie miał się do czego przyczepić.

​Jak działa lokalne ratownictwo?

​Równolegle pojawił się bardzo ważny wątek funkcjonowania naszej jednostki ratownictwa wodnego. Wiele osób myśli, że to instytucja finansowana z państwowych obfitych budżetów, a prawda okazuje się zupełnie inna. Chłopaki działają jako samodzielne stowarzyszenie. Utrzymują się z własnych, wręcz symbolicznych składek (120 zł rocznie), z których pokrywają bieżące opłaty i czynsze.

​Mimo to są włączani do działań w całym województwie i pełnią całodobowy dyżur 24/7 pod numerami alarmowymi. Gdy dostają zgłoszenie z centrum zarządzania kryzysowego, rzucają wszystko i jadą na akcję – nieważne, czy to środek lata, czy zima. To pokazuje, jak duża odpowiedzialność spoczywa na ludziach działających czysto społecznie.

​Diagnoza postawiona

​A jak skończyła się historia z łodzią? Mechanicy po sprawdzeniu stacyjki, instalacji i przełączników doszli do prostego wniosku: nie ma co kombinować z prowizorkami i odpalaniem na krótko. Wymiana stacyjki na nową rozwiąże problem i łódź wraca do służby.

​To chyba najlepsza podsumowująca puenta: zarówno w sprzęcie ratowniczym, jak i w sprawach naszej gminy – prowizorki rzadko się sprawdzają, a solidne rozwiązania bronią się same.

​Tagi: #Choszczno #RatownictwoWodne #SprawyLokalne #BudżetObywatelski #ZŻyciaMiasta

sobota, 25 lipca 2026

Farma OZE czy zarastająca obietnica? Wraca sprawa wysypiska w Stradzewie


Ścieżka ekologiczna, nowatorska renowacja i nowoczesna farma odnawialnych źródeł energii – takimi wizjami jeszcze kilka lat temu, przed wyborami samorządowymi, mamiły nas władze spółki komunalnej. Dziś sprawdzamy, co z tych obietnic zostało. Rzeczywistość na składowisku w Stradzewie diametralnie różni się od zapowiedzi z gazet. Zapraszamy na materiał śledczy.

​Czas obietnic i gorących sporów. O co chodziło w sprawie?

​Aby zrozumieć, w którym miejscu jesteśmy dzisiaj, musimy cofnąć się o parę lat – do okresu poprzedzającego wybory samorządowe. To właśnie wtedy w lokalnej prasie ukazał się entuzjastyczny artykuł zapowiadający wielkie zmiany w Stradzewie. Prezes MPGK, Łukasz Młynarczyk, zapewniał wówczas, że składowisko jest zamknięte, a proces jego biologicznej i technicznej rekultywacji doprowadzi do powstania farmy fotowoltaicznej oraz ścieżki edukacyjnej.

​Niedługo potem do naszej redakcji trafił pierwszy materiał wideo (udostępniony przez osobę trzecią), który obnażał kulisy tego procesu. Na nagraniu oraz w towarzyszących mu doniesieniach mieszkańców pojawiły się bardzo poważne zarzuty:

​Zwożenie na teren wysypiska niesortowanych odpadów, plastiku, a nawet chemii i odpadów medycznych pod pretekstem rekultywacji.

​Podejrzenia o przekraczanie dopuszczalnych rzędnych wysokościowych bryły składowiska.

​Pytania o nieformalny wywóz odpadów i udział zewnętrznych podmiotów.

​Wówczas MPGK kategorycznie odpierało te zarzuty. Prezes spółki straszył autorów nagrań konsekwencjami prawnymi, twierdząc, że działania na składowisku to ratunek przed „bombą ekologiczną”, a wszelkie prace idą zgodnie z planem, by w I kwartale 2026 roku sfinalizować zamknięcie obiektu.

​Poniżej możecie obejrzeć PIERWSZY FILM – materiał archiwalny przekazany redakcji, pokazujący jak sprawa wyglądała na samym początku tego konfliktu:


​Dzisiejszy stan składowiska: Porzucone obietnice i dziury w płocie

​Od tamtych wydarzeń i wyborczych deklaracji minęło sporo czasu. Terminy minęły, a my postanowiliśmy sprawdzić na miejscu, jak w praktyce wygląda ten "modelowy" proces rekultywacji i czy na terenie byłego wysypiska rzeczywiście powstaje zapowiadana farma OZE.

​Efekty naszej wizyty terenowej możecie zobaczyć na DRUGIM FILMIE (poniżej). Niestety, rzeczywistość nie pozostawia złudzeń:

​Brak prac i brak inwestycji OZE: Na miejscu nie widać najmniejszych śladów budowy farmy fotowoltaicznej ani infrastruktury pod ścieżkę ekologiczną. Brak ciężkiego sprzętu i jakichkolwiek prac związanych z deklarowanym drugim etapem rekultywacji.

​Widoczne zaniedbania: Teren sprawia wrażenie porzuconego i niedokończonego. Opadająca ziemia odsłania niewłaściwie zabezpieczone warstwy odpadów, a wszędzie walają się śmieci.

​Brak nadzoru i zabezpieczeń: Ogrodzenie obiektu jest dziurawe i niszczeje, co oznacza, że wstęp na teren teoretycznie zamkniętego składowiska nie jest w żaden sposób zabezpieczony.

​Zobaczcie nasz najnowszy materiał – DRUGI FILM pokazujący aktualny, rzeczywisty stan wysypiska pod Stradzewem:

WIDEO 2 - Stan Aktualny

Pytania bez odpowiedzi

​Porównanie archiwalnych zapowiedzi z dzisiejszym obrazem z drugiego filmu rodzi pytania, na które mieszkańcy gminy zasługują poznać odpowiedzi:

​Co stało się z obietnicami budowy farmy odnawialnych źródeł energii i ścieżki edukacyjnej?

​Czy proces rekultywacji został formalnie odebrany i zjakim skutkiem, skoro stan terenu wskazuje na rażące zaniedbania?

​Kto poniesie odpowiedzialność za obecny stan składowiska i brak należytego zabezpieczenia terenu?

​Do tematu będziemy wracać. Będziemy również kierować oficjalne zapytania do Urzędu Miejskiego oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

​Co sądzicie o aktualnym stanie wysypiska na drugim filmie? Czy Waszym zdaniem temat został porzucony po wyborach? Czekamy na Wasze komentarze pod artykułem!

​#Choszczno #Stradzewo #MPGK #Rekultywacja #OZE #ŚledztwoObywatelskie #LokalneSprawy #Składowisko

piątek, 24 lipca 2026

Życie na krawędzi, praca i lokalne sprawy. Rozmowa z Jackiem

 

Ulica ma własny rytm, własne zasady i własne opowieści. Zapraszamy na szczery, nieprzesłodzony wywiad z Jackiem – człowiekiem, który przeszedł w życiu niejedno, od pracy w trudnych zawodach po konflikty z prawem, i ma niezwykle wyraziste spojrzenie na lokalną rzeczywistość.  

​Puszki, kaucje i alkohol na świeżym powietrzu

​Rozmowę rozpoczynamy od spraw codziennych, które dotyczą każdego z nas, a zwłaszcza osób spędzających dużo czasu w przestrzeni miejskiej. Rozmówcy dyskutują o wprowadzanych przepisach dotyczących kaucji na opakowania.  

​„Zrobili kaucję na plastik i to jest dobre, bo się już nie poniewiera. Ludzie chodzą i zbierają. Ale na szkło też powinna być kaucja, tak jak kiedyś” – zauważają rozmówcy.

​Pojawia się również temat tzw. „małpek”. Z danych przytoczonych w rozmowie wynika, że w Polsce sprzedaje się ich ogromne ilości – nawet około 3 milionów sztuk miesięcznie.  

​Wątek spijania piwa w miejscach publicznych wywołuje dyskusję o absurdach prawnych i braku wyznaczonych stref wolności. Jacek i jego rozmówca sugerują, że miasta powinny tworzyć specjalne strefy (np. w wyznaczonych parkach), gdzie wypicie piwa na spokojnie nie groziłoby mandatem.  

​Konflikty z prawem i sądowe korytarze

​W dalszej części rozmowy Jacek otwiera się na temat swojej przeszłości. Okazuje się, że spędził spory kawałek czasu w odosobnieniu, w tym m.in. na sankcjach i pracach społecznych.  

​Napaść na funkcjonariusza: Jacek wspomina sytuację, w której uderzył policjanta po cywilnemu. Jak sam twierdzi, wywiązała się szamotanina, ponieważ policjant się nie przedstawił. Finałem było zasądzenie aż 960 godzin prac społecznych.  

​Świadek w sprawie o zabójstwo: Jacek opowiada również o niedawnej rozprawie sądowej, na której występował jako świadek. Sprawa dotyczyła tragicznego podpalenia jego znajomego. Jacek musiał stawić się w sądzie po przymusowym doprowadzeniu przez policję, aby podtrzymać swoje wcześniejsze zeznania złożone na komendzie.  

​Fach w ręku: Piekarz, cukiernik i pilarz

​Mimo skomplikowanego życiorysu, Jacek to człowiek o wielu umiejętnościach i długim stażu pracy. Deklaruje, że przepracował łącznie około 40 lat w różnych profesjach:  

​Cukiernik i piekarz: Wyuczony zawód z dyplomem, poparty latami praktyki w lokalnych piekarniach.  

​Pilarz i prace leśne: Praca z pilarką przy ścince i przygotowaniu drewna.  

​Prace dorywcze i wykończeniowe: Kładzenie tapet, porządkowanie posesji oraz pomoc lokalnym przedsiębiorcom.  

​Rozmówcy długo wspominają dawne zakłady piekarnicze, znajomych z przeszłości (m.in. historię lokalnego kasetowca Macieja, którego zniszczył alkohol) oraz zmiany na rynku pracy i w przestrzeni miejskiej.  

​Dzisiejsze wyzwania i ulica po latach

​Pod koniec spotkania pojawiają się refleksje nad tym, jak zmieniło się miasto i ludzie. Jacek zwraca uwagę na problem z parkingami na osiedlach (np. na ul. Wysokiej) oraz na brak dawnej więzi sąsiedzkiej. Dzieli się też historią o tym, jak sam wymierzył sprawiedliwość osobom, które wybiły szybę w samochodzie jego partnerki.  

​Mimo trudności mieszkaniowych i bytowych, Jacek wciąż stara się radzić sobie na własną rękę, łapiąc dorywcze zajęcia u znajomych i czekając na uporządkowanie spraw emerytalnych.  

​Streszczenie Wywiadu (Podsumowanie)

​Tematyka ekologiczno-miejska: Rozmówcy omawiają temat kaucji na plastik i szkło oraz problem śmiecenia. Poruszają kwestię zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych, proponując utworzenie oficjalnych stref wolności w parkach.  

​Przeszłość kryminalna i sądowa: Jacek dzieli się wspomnieniami z wyroków sądowych (zarzut napaści na policjanta po cywilnemu, 960 godzin prac społecznych) oraz opisuje swój udział jako świadek w sprawie o podpalenie i zabójstwo znajomego.  

​Doświadczenie zawodowe: Jacek wykazuje się wszechstronnością – jest z zawodu cukiernikiem i piekarzem, ma też wieloletnie doświadczenie jako pilarz i pracownik fizyczny (łącznie ok. 40 lat pracy).  

​Wspomnienia i lokalna społeczność: Uczestnicy rozmowy wymieniają się wspomnieniami o lokalnych postaciach, dawnych piekarniach, problemach alkoholowych znajomych oraz problemach osiedlowych (brak miejsc parkingowych, drobne przestępstwa).  

wtorek, 21 lipca 2026

Miliony z Unii na szali: Czy opóźnienia w przetargach przekreślą nową plażę w Choszcznie?

Nowa plaża miejska nad Jeziorem Klukom miała być prawdziwą dumą Choszczna i sztandarowym przykładem skutecznego pozyskiwania funduszy europejskich. Projekt zatytułowany „Wykorzystanie potencjału endogenicznego Gminy Choszczno poprzez zagospodarowanie Jeziora Klukom na cele turystyczno–rekreacyjne” opiewa na łączną kwotę blisko 6,78 miliona złotych, z czego aż 5,77 miliona złotych stanowi dofinansowanie z Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie dla Pomorza Zachodniego 2021–2027. Umowę na to ogromne wsparcie uroczyście podpisano pod koniec listopada 2025 roku, a ambitne plany zakładały gruntowną modernizację terenu przy ulicy Bolesława Chrobrego 72. W ramach prac zaplanowano budowę nowych pomostów, strefy kąpielowej dla dzieci z zapleczem dla ratowników WOPR, nowoczesnych budynków sanitarnych, boisk, placu zabaw, ciągów pieszych, a także montaż monitoringu i sieci Wi-Fi. Odnowiony obszar miał stać się prawdziwą wizytówką całego Pojezierza Choszczeńskiego, jednak dziś nad tą kluczową dla lokalnej społeczności inwestycją wiszą czarne chmury, a przetargowy serial stawia pod wielkim znakiem pytania jej pomyślną realizację.  

​Głównym źródłem problemów okazuje się przyjęty tryb realizacji inwestycji w formule „zaprojektuj i wybuduj”. W praktyce oznacza to, że wykonawca wyłoniony w przetargu musi najpierw przygotować pełną dokumentację oraz zdobyć niezbędne pozwolenia budowlane i wodnoprawne, a dopiero potem może wejść na plac budowy. Do tej pory jednak żadne prace w terenie nie ruszyły, ponieważ Gmina Choszczno utknęła w przedłużających się i skomplikowanych procedurach przetargowych. W pierwszej połowie 2026 roku samorząd wielokrotnie podejmował próby wyłonienia wykonawcy, jednak scenariusz powtarzał się nieubłaganie – brak ofert spełniających wymogi lub propozycje cenowe drastycznie przekraczające założony budżet zmuszały urząd do unieważniania postępowań, przesuwania terminów otwarcia ofert i ogłaszania kolejnych edycji, co doprowadziło do bezpowrotnej utraty cennych tygodni.  

​Sytuacja stała się niezwykle napięta, ponieważ fundusze unijne obwarowane są rygorystycznymi i nieprzekraczalnymi ramami czasowymi, a każde kolejne opóźnienie drastycznie skraca margines błędu. Zgodnie z oficjalnymi harmonogramami cały etap projektowy wraz z uzyskaniem kompletnych pozwoleń musi zakończyć się do końca 2026 roku. Z kolei ostateczny i nieprzekraczalny deadline na całkowite zakończenie prac budowlanych, ich odbiór oraz pełne rozliczenie dotacji wyznaczono na 30 czerwca 2027 roku. Należy pamiętać, że specyfika prac hydrotechnicznych na akwenie i przy linii brzegowej niesie ze sobą duże ryzyko opóźnień spowodowanych chociażby niekorzystną pogodą. W efekcie jakikolwiek przestój w okresie zimowym lub wiosennym 2027 roku może doprowadzić do złamania warunków umowy z Urzędem Marszałkowskim, co z kolei grozi jej rozwiązaniem i koniecznością zwrotu ogromnej dotacji. Pozyskanie prawie 5,8 miliona złotych było bez wątpienia wielkim sukcesem gminy, lecz bez natychmiastowego przełamania przetargowej pętli obietnica nowoczesnej plaży może pozostać jedynie na papierze, podczas gdy mieszkańcy z rosnącym niepokojem obserwują nieubłaganie uciekający czas.  

Oto wykaz wszystkich przetargów, pełnego harmonogramu oraz ram czasowych realizacji tej inwestycji.


​1. Harmonogram i Kluczowe Daty (Początek i Finał)

  • ​26 listopada 2025 r. – Podpisanie umowy o dofinansowanie: Burmistrz Choszczno Artur Raczyński oraz przedstawiciele Zarządu Województwa Zachodniopomorskiego (Wicemarszałkini Anna Bańkowska) oficjalnie podpisali umowę na przyznanie Unijnej Dotacji w wysokości 5 767 332,45 zł (przy całkowitej wartości inwestycji wynoszącej 6 785 097,00 zł) z programu Fundusze Europejskie dla Pomorza Zachodniego 2021–2027.
  • ​Do 31 grudnia 2026 r. – Etap Projektowy: Zgodnie z zapisami w umowie o dofinansowanie, ten czas został przewidziany na przygotowanie kompletnej dokumentacji budowlanej, uzyskanie decyzji środowiskowych, pozwoleń wodnoprawnych oraz zgód na budowę.
  • ​Do 30 czerwca 2027 r. – Ostateczny Termin Zakończenia Inwestycji: To nieprzekraczalny deadline (tzw. kropka nad i) na wykonanie prac budowlanych, odbiór techniczny, rozliczenie faktur i oddanie nowej plaży miejskiej do użytku publicznego.

​2. Wykaz organizowanych przetargów (Historia i Stan Obecny)

​Inwestycja zmagała się z powtarzanymi procedurami wyłaniania wykonawcy w trybie podstawowym (zaprojektuj i wybuduj na podstawie art. 275 ustawy PZP). Aby wyłonić wykonawcę, Gmina Choszczno ogłaszała sukcesywnie następujące postępowania na swojej Platformie Zakupowej oraz w Biuletynie Zamówień Publicznych (BZP):

  • ​Pierwszy Przetarg: ​Wykaz / Nr ID: Postępowanie z marca 2026 r. ​Status: Unieważniony (brak ofert lub oferty przekraczające budżet gmina).
  • ​Drugi Przetarg: ​Wykaz / Nr ID: Postępowanie z kwietnia 2026 r. (ID: 1293069 / nr ref: GZP.271.6.2026.WID). ​Status: Unieważniony / brak rozstrzygnięcia.
  • ​Trzeci Przetarg: ​Wykaz / Nr ID: Postępowanie z maja 2026 r. (ID: 1311332 / nr ref: GZP.271.9.2026.WID). ​Status: Unieważniony / brak rozstrzygnięcia.
  • ​Czwarty Przetarg (Bieżący): ​Wykaz / Nr BZP: BZP nr 2026/BZP 00323615/01 ogłoszony 04–05 lipca 2026 r. ​Wadium: 50 000,00 zł. ​Termin składania ofert: Wyznaczony na druga połowę lipca 2026 r. (przesuwany z 21 lipca do 27 lipca 2026 r.).




niedziela, 5 lipca 2026

Sezon w pełni, sprzęt daleko od wody

Bareja by tego lepiej nie wymyślił. Łódź ratunkowa z Budżetu Obywatelskiego uziemiona przez urzędników

​Mieszkańcy Choszczna z ogromnym zaangażowaniem zbierali podpisy pod projektem zakupu nowej łodzi dla Jednostki Ratownictwa Wodnego w ramach Budżetu Obywatelskiego. Cel był jasny i szczytny: zwiększenie bezpieczeństwa nad wodą. Niestety, rzeczywistość po raz kolejny przerosła najśmielsze oczekiwania, przypominając scenariusz z kultowych komedii Stanisława Barei.

​Wielki sukces mieszkańców, urzędniczy paraliż

​Zakup nowoczesnej łodzi ratunkowej miał być ogromnym krokiem naprzód dla lokalnego bezpieczeństwa. Inicjatywa, która zdobyła szerokie poparcie w całym Choszcznie, została sfinansowana bezpośrednio z funduszy obywatelskich. Finansowanie przyznano, sprzęt zakupiono, a Jednostka Ratownictwa Wodnego formalnie zyskała nowoczesne narzędzie do pracy. Na tym jednak optymistyczna część historii się kończy.

​Jak informuje profil „Choszczno i okolice w obiektywie”:

​"Oto jest zakupiona łódź z Funduszu Obywatelskiego, kiedy były zbierane podpisy w całym Choszcznie. Jednostka Ratownictwa Wodnego otrzymała dofinansowanie, ale łódź przetrzymywana jest przez Włodarzy Choszczna i mimo sezonu łódź nie spełnia swojego przeznaczenia. Czekamy na wyjaśnienie."

​Sezon w pełni, sprzęt daleko od wody

​Obecnie znajdujemy się w samym środku sezonu letniego – okresie, w którym zapotrzebowanie na sprawnie działające ratownictwo wodne jest najwyższe. Tymczasem, jak alarmują lokalne media i zaniepokojeni mieszkańcy, nowa jednostka pływająca, zamiast patrolować akweny i dbać o życie wczasowiczów, kurzy się na lądzie.

​Powód? Decyzja lokalnych władz. Sprzęt jest przetrzymywany przez włodarzy Choszczna, co wywołuje falę oburzenia i uzasadnionych pytań o racjonalność zarządzania mieniem publicznym. Dlaczego nowoczesna łódź ratunkowa stoi daleko od wody w momencie, gdy jest najbardziej potrzebna?

​Sytuację dosadnie i z ironią komentuje również serwis „Choszczno 24”:

​"Wszystko przez tych niedobrych burmistrzów, chętnie się dowiemy (z pewnością nie tylko My) jakie to czynniki wpłynęły na przetrzymanie tego sprzętu daleko od wody..."

​Mieszkańcy żądają wyjaśnień

​Lokalna społeczność nie zamierza milczeć. W sieci rośnie poruszenie, a internauci głośno domagają się oficjalnego stanowiska Urzędu Miejskiego. Blokowanie sprzętu ratującego życie w szczycie sezonu to sprawa, która wymaga natychmiastowego nagłośnienia i jasnych odpowiedzi ze strony osób decyzyjnych.

​Marnowanie potencjału zakupionego sprzętu to nie tylko problem wizerunkowy dla lokalnych urzędników, ale przede wszystkim realne zagrożenie dla osób wypoczywających nad wodą. Mieszkańcy Choszczna spełnili swój obywatelski obowiązek – wykazali inicjatywę, zebrali podpisy i wywalczyli środki. Teraz ruch należy do urzędników, którzy zamiast rzucać kłody pod nogi, powinni jak najszybciej umożliwić ratownikom wykonywanie ich ratującej życie pracy.

​Do tematu będziemy wracać, gdy tylko pojawią się oficjalne wyjaśnienia ze strony Urzędu Miasta.



Archiwum bloga

Dodaj artykuł

Popularne posty